wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 02

   Nie mogę w to uwierzyć. Brajan wyjeżdża do Stanów na zawsze. Prawdopodobnie już nigdy go nie zobaczę…
   Jest już dosyć późno, bo po 2 w nocy, a ja zamiast spać rozmyślam o tym czego się dzisiaj dowiedziałam.

-Kiedy wyjeżdżasz?
-Jutro po południu mamy samolot.
   Nie wytrzymuję. Z moich oczy zaczynają spływać pierwsze łzy. Nie chcę żeby ktokolwiek je widział. Zrywam się i zaczynam biec. Szybko. Byle jak najdalej od tego miejsca. Ktoś mnie woła. Nie zwracam na to uwagi. Byle jak najdalej stąd.
   Dopiero po pewnym czasie zatrzymuję się pod jakimś blokiem. Na ławce przed nim siedzi jakaś para. Przytulają się. Na ten widok znowu zaczyna mi się zbierać na płacz. Nie chcę się tu rozkleić. Zaczynam biec dalej przed siebie. Zatrzymuję się po jakimś kwadransie  przed dużym, starym budynkiem. Nikogo wokół nie zauważam. Siadam na schodach i dopiero tu daje upust łzom.
-Wiem. Powinienem ci był to powiedzieć wcześniej- mówi ledwo łapiąc oddech. Musiał pewnie cały czas biec za mną, a to nie jest łatwe zwłaszcza dla kogoś kto nie biega regularnie tak jak ja.- Przepraszam.
Nic nie mówię. Siedzę i patrzę przed siebie, a raczej próbuję, bo z moich oczu dalej ciekną łzy. Ciszę przerywa jedynie pociąganie mojego nosa. Nagle sobie coś uświadamiam.
-Iga. Czy ona wiedziała o tym?
   Obserwuję go kątem oka i widzę na jego twarzy lekkie zmieszanie.
-Tak, wiedziała- odpowiada powoli i niepewnie.- Powinienem był powiedzieć to tobie pierwszej, ale nie wiedziałem jak. Za każdym razem tchórzyłem. W końcu Idze jakoś się udało mnie przekonać do tego, a raczej zmusić.
   Nic nie odpowiadam. Staram się zrozumieć to co do mnie mówi.
-Arisa, kocham cię i chcę żebyś była szczęśliwa, ale zdaję sobie sprawę z tego, że związek na odległość na dłuższą metę nie ma szans.- W moim gardle pojawia się gula, która z każdym jego słowem  się powiększa.-  Dlatego… ja….
Nie kończy, ale podświadomie czuję co chce mi powiedzieć. Z moich ust wydobywa się ledwie słyszalny szept.
-Chcesz ze mną zerwać?
   Chwila ciszy. Patrzę na te jego wargi, którymi nieraz mnie całował. Nie mam odwagi aby spojrzeć mu w oczy.
-Nie chcę, ale wiem, że tak powinienem postąpić, aby być wobec ciebie fair. Nie chcę… Nie mogę od ciebie oczekiwać, że będziesz mi wierna do końca życia. Że nie będziesz już z nikim innym, a przez to szczęśliwa. Jesteś wyjątkową osobą. Na pewno kogoś sobie znajdziesz.
-Ale ja nie chce nikogo innego. Chcę ciebie…
-Arisa, wiem że to trudne, ale…
-Nie chrzań, że to jest dla ciebie trudne!-  Wybucha we mnie furia.- Co ja mam powiedzieć?! To ja się dowiaduję od swojego chłopaka, że wylatuje jutro do Stanów, a do tego chce ze mną zerwać twierdząc, że tak będzie lepiej! Może i lepiej, ale na pewno nie dla mnie! Ty z łatwością sobie kogoś znajdziesz… - Nagle coś sobie uświadamiam.- Brajan, a może ty zrywasz ze mną żeby być z Igą? Bo z tego co mi mówiła to też gdzieś wylatuje w tamte rejony za trzy miesiące.
-Przestań! Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił. Nie tobie. Wiesz przecież, że cię kocham.
-To ty przestań cały czas mi powtarzać, że mnie kochasz! Nikt przy zdrowych zmysłach tak nie postępuje! Nikt! Rozumiesz? Nikt!... Nie informuje drugiej osoby że wyjeżdża na drugi koniec świata dzień przed, a do tego chce z nią zerwać. Wolałabym żebyś już miał kogoś innego, bo to ma dla mnie większy sens, a mówienie, że związek na odległość nie ma szans…. Istnieje przecież coś takiego jak Internet, telefon. Moglibyśmy się widywać w wakacje, ferie czy nawet w święta…
-Ale to nie będzie to samo. Nie będę mógł cię przytulić, gdy ci będzie smutno, pocałować, przejść się gdzieś razem z tobą. Nie będę mógł dzielić razem z tobą wszystkich twoich radości czy smutków tak jak do tej pory… - ściszył głos. – Gdyby jednak był jakiś sposób, abym mógł tu zostać i być z tobą… zrobiłbym wszystko.
   Próbuje mnie przytulić. Wykręcam się od tego. W końcu bierze moją twarz w swoje dłonie i zaczyna całować. Mocno. Z pasją. Z pożądaniem.
-Przestań- odrywam się od niego.- To tylko utrudnia, a nie pomaga.
-Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać.
   Nastała chwila ciszy przerywana jedynie przez świergot ptaków.
   Teraz, kiedy myślałam że wszystko będzie już dobrze, okazuje się, że znowu się myliłam. Znowu dałam się podejść i znowu będę cierpieć. Co za cholerne i porąbane życie! Nic nigdy mi się nie udaje. Całe moje dotychczasowe życie jest jedną wielką porażką. Ja jestem porażką…
-Muszę już wracać.
-Co? Już? Dobrze- wzdycha.-  Arisa, czy mogę mieć z tobą kontakt, taki jaki mają zajebiści przyjaciele?
-Nie, bo za każdym razem będę miała przed oczami wszystkie wspólnie spędzone chwile i będzie to bolało. Wolę żebyśmy nie mieli już żadnego kontaktu ze sobą. Tak będzie najlepiej. Dla mnie. Dla ciebie. Dla wszystkich.
   Nie daję mu szansy na odpowiedź. Uciekam. Biegnę. Znowu. Mijam plac zabaw, na którym dalej są moi przyjaciele. Nie zwracam na nich uwagi. Biegnę dalej jakby od tego zależało moje życie. Wpadam do domu. Idę do swojego pokoju. Zatrzaskuję drzwi i rzucam się na łóżko. Po raz kolejny tego dnia zaczynam płakać.
   Nie wiem ile to trwało. Nie wiem nawet kiedy zasnęłam.
   Idę do kuchni zrobić sobie herbaty. Nie robię nic do jedzenia, bo i tak wiem, że nic nie przełknę.                      Naglę słyszę dzwonek swojego telefonu. Patrzę. Dzwoni Iga. Nie odbieram. Nie chcę z nikim gadać. Patrzę znowu na ekran komórki i gdyby nie to, że jestem trochę otumaniona przez łzy i sen to przeżyłabym lekki szok. Ponad 100 nieodebranych połączeń i 50 wiadomości. Znaczna ich część jest właśnie od Igi:
„Co się stało?”, „Dlaczego nie odbierasz?”, „Odbierz wreszcie!”
   Tak mniej więcej brzmią wszystkie wiadomości. Mam to gdzieś. Biorę kubek i idę do salonu. Wyciągam się wygodnie na sofie i włączam TV. Przeglądam kanały w nadziei, że znajdę coś ciekawego.  Jak na złość są same jakieś głupie telenowele, komedie romantyczne, bajki. Wstaję i przeglądam płyty mojego brata. Znajduję jakiś horror.
   Nagle rozlega się pukanie do drzwi. Siadam z powrotem na sofie. Pukanie przeobraża się w walenie pięścią. Dalej nic sobie z tego nie robię.  W końcu ktoś otworzył drzwi. Pewnie mój brat. Słyszę jakieś szepty. Do pokoju wchodzi Iga. Któż inny mógłby się tak dobijać do moich drzwi jak nie ona. Tylko ona jest tak uparta.
-Dlaczego, do cholery, nie obierasz ani nie odpisujesz na moje sms-y?!
Nie reaguję na nią.
-Arisa! Ogarnij się!
Podchodzi i potrząsa mną lekko za ramiona.
-Nie dotykaj mnie!!! Rozumiesz?! A najlepiej się stąd wynoś! Nie mam ochoty z nikim gadać. Jasne?!
-Nie wyjdę stąd póki ze mną nie porozmawiasz!
-Jak chcesz.
   Układam się wygodnie i zaczynam oglądać film. Nie przepadam jakoś za tym gatunkiem, ale w tej chwili jest mi to obojętne. Chcę… Muszę zająć czymś myśli, bo inaczej wiem, że znowu się rozkleję, a tego nie chcę. Zwłaszcza przy Idze.
   Usiadła na fotelu obok i co jakiś czas na mnie zerka. Pewnie boi się czy nie stracę kontroli nad sobą i się na nią nie rzucę. Wie, że jak jestem w takim stanie to lepiej uważać, co się mówi i robi, bo może to się źle dla kogoś skończyć.
   Nic jednak sobie z niej nie robię oglądam dalej. Udaję, że nie widzę tych spojrzeń.
   Na widok mężczyzny, który został przecięty na pół piłą motorową- wychodzi. Na jej miejscu pewnie też bym to zrobiła, ale nie dzisiaj. Nie po tym czego się dowiedziałam.
   Po chwili słyszę jak z kimś rozmawia. Pewnie przez telefon, bo nie słychać drugiego rozmówcy. Wchodzi do pokoju.
-Muszę już iść. Trzymaj się. Pa.
   Patrzy jeszcze przez chwilę na mnie. Oczekuje, że jej odpowiem lub odprowadzę do drzwi. Ja jednak nic takiego nie robię.
   Słyszę jak drzwi wejściowe się zamykają. Wyłączam TV i wlokę się do pokoju. Padam na łóżko. Zaczynam przeżywać wszystko na nowo.
   Nie wiem, która była godzina kiedy zasnęłam, ale było już widno na polu.







_____________________________________________________________


Przepraszam za jakiekolwiek błędy i życzę miłego czytania :D :D

3 komentarze:

  1. Owszem, miło się czytało nie jedne a dwa, tak dwa posty przeczytałem oba. Pewnie zdziwiona co jeszcze ktoś się interesuje owszem, owszem interesuje...
    Historia z pozoru prosta a jednak zaciekawiła mnie na tyle by skomentować, nie powiem nie Reakcja Arisyy nieco mnie zaszokowała, zwykle dziewczyny po starcie ukochanego opychają się lodami ale nie ona, jak na kobietę przystało Arisa śmiga sobie miedzy budynkami miasta szukając jakiegoś azylu, podgląda ludzi na siedzących spokojnie na ławkach tylko dlatego, że zajmują się sobą ?
    Żartuj oczywiście tylko robię sobie takie śmichy.
    Lubię bohaterów no może poza tym typem co ją zostawił nie lubię takich, główna postać Arisa jest w porządku a co do mojego THE BEST jest chyba Igi. Pewnie spytasz dlaczego no cóż sam tego nie wiem, jakoś tak wyszło lubię po protu takie postaci i mam nadzieję, że będzie jej dużo, dużo więcej :p
    POZDRAWIAM I NIECH WENA NIE WYSYCHA - takie tam moje powiedzonko :P

    OdpowiedzUsuń
  2. heheh oj przyda mi się dużo weny oj przyda ;) toteż dziękuję za życzenia ;)
    następnego posta postaram się dodać jak najszybciej :)
    cieszę się że ci się spodobali bohaterowie, ale tak na marginesie to jest Iga nie Igi ;) :P
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona się nazywa Igi :3 ale ty jeszcze o tym nie wiesz :P

      Usuń